Twój mózg to straszny leń!

Znacie takiego gościa, co na spotkaniach robi wszystko, żeby jak najszybciej wyjść na kawę? Na wiele się zgadza, posiłkuje się gotowymi rozwiązaniami i upraszcza co się da, byleby tylko mieć wolne. No to nie mam dla Was (a w zasadzie to dla nas) najlepszej wiadomości. Ten wkurzający ziomek, to nasz mózg. 

To taki typ, który lubi chodzić na skróty i upraszczać sobie życie. Jeśli ma kilka dróg do wyboru, zawsze wybierze taką, która wymaga od niego najmniej wysyłku. Często myśli schematami, używa stereotypów i najchętniej wszystko powkładałby do konkretnych szufladek – im szybciej tym lepiej. 

Czas z nim poważnie porozmawiać.

Dotychczas nasz dialog z mózgiem wyglądałby pewnie tak:

My: Mózg, mamy robotę do wykonania. W internecie napisali, że musimy przenieść nasz biznes do online. Wszyscy tak robią.

Mózg: Skoro wszyscy, to roboty żadnej nie ma, my też idziemy. 

My: No tak, masz rację, skoro inni to robią, to my też pewnie musimy. Tylko jak zacząć…?

Mózg: Konto na Insta, mówię Ci.

My: Mówisz?

Mózg: Jaasne, patrz na to, wszyscy mają konto na insta, dlaczego niby nasza fabryka śrub i elementów złącznych miałaby być gorsza?

My: No nie, gorsi to nie jesteśmy

Mózg: No. To idź robić, a ja mam wolne. I nie przychodź do mnie więcej z takimi oczywistościami.

 

Mózgowi się nie chce.

Poważnie, jeśli go nie zmusicie do działania, to gość robi wszystko, żeby tylko leżeć i przetwarzać to, co niezbędne. Co do reszty – wchodzi w schematy, szuka uproszczeń i daje się robić w balona.

To może trochę go rozruszamy. Zróbcie proszę to zadanie, przyda nam się później. To potrwa dosłownie minutę (po kliknieciu w zdjęcie zostaniecie przekierowani na YouTube, wróćcie tu później).

Policzcie ile razy drużyna w białych koszulkach podała do siebie piłkę.

Widzicie? Gość naprawdę leci z nami w kulki. No tak się nie robi, mózg! Czas się za Ciebie zabrać.

Krytyczne myślenie to nie krytykowanie

Projektowanie usług i przenoszenie biznesu do online to nie tylko lista czynności, które trzeba wykonać, to nie tylko procesy i narzędzia. To przede wszystkim kompetencje i zasoby jakie mamy w organizacji. Tak, to brzmi jak korpomowa, więc powiem to “po naszemu”. Pewnych rzeczy musisz się po prostu nauczyć, by towarzyszyły Ci w Twojej firmie przez cały czas. Jedną z nich jest krytyczne myślenie.

Dobra wiadomość jest taka, że można się tego nauczyć. I nie myśl sobie, że chcę Cię namawiać do krytykowania wszystkiego i pesymistycznego podejścia do świata. Przekonasz się, że będzie wręcz przeciwnie. 

Krytyczne myślenie to taki moment, w którym nasz mózg musi wstać z kanapy, odłożyć pilota, otrzepać się z popcornu i powiedzieć “dobra, biorę się do roboty”. Będziemy się go systematycznie uczyć. Dziś zaczniemy od pierwszego, małego kroku.

Mam dla Ciebie dwa zadania:

  • Zastanów się czym się różnią fakty od opinii. Jakie widzisz różnce? Od czego zależą? Skąd wiesz co jest jednym a co drugim? 
  • Zastanów się, czy w kontekście koronawirusa, dałeś/aś się nabrać na jakiś “fakt” (mam tu na myśli, że jakiś znajomy ciotki z Ministerstwa słyszał, że…). Jakie pytanie mogło Cię przez tym ochronić?

To pierwszy krok do zmiany sposobu myślenia. Tych kroków będzie wiele, wszystko w swoim czasie. Ale… jak myślisz, czy Twój nowy dialog z mózgiem mógłby wyglądać na przyklad tak?

Ty: Mózg, mamy robotę do wykonania. W internecie napisali, że musimy przenieść nasz biznes do online. Wszyscy tak robią.

Mózg: Kto napisał i na jakiej podstawie? Czy to, co pojawiło się w tym “napisali” ma zastosowanie w naszym biznesie? To pewnie ogólna wiedza i wskazówki, musimy pomyśleć jak to wykorzystać myśląc o naszej firmie.

Ty: No tak, masz rację. Tylko jak zacząć…?

Mózg: Dobre pytanie. Gdzie możemy to sprawdzić? Czy znasz kogoś, kogo możemy o to zapytać? Co to za osoba, jakie ma doświadczenie? A jak to mogłoby wyglądać Twoim zdaniem?

Ty: Nie wiem, ale się zastanowię. Poszukam tego tematu, znajdę trzech specjalistów, doczytam i zobaczymy co dalej. A może najprościej będzie założyć konto na Instagramie, co myślisz?

Mózg: Myślę, że to zależy. Znasz jakieś konta z naszej branży? Jak im idzie? No i przede wszystkim – czy na Instagramie są nasi klienci? W ogóle czy jakiś Twój klient ma w ogóle zainstalowany Instagram? Nie mówię nie, może to się da jakoś połączyć, ale wiesz, w naszej branży (fabryka śrub i elementów złącznych, przypominam) chyba inne miejsce byłoby tym “pierwszego wyboru”.

Ty: Racja. Przecież żaden z moich klientów nie ma nawet Instagrama. A co w takim razie  mają?

Mózg: No widzisz, zaczynasz dobrze kombinować. To Ty sobie myśl, a ja poleżę….

 

A komu to potrzebne?

Tak jak pisałam na Instagramie, otacza nas masa informacji. Jesteśmy bombardowani z każdej strony, a nasz poczciwy mózg łyka wszystko jak młody pelikan. Rozwijając swój biznes polegaj na specjalistach i ekspertach, ale nie bój się dopytywać. To, że inni coś robią, nie zawsze będzie pasować do Ciebie. To, że obserwujesz innych nie zawsze znaczy, że musisz ich naśladować. Wszystkie rady spisane w internecie są tylko radami, a nie gotowymi rozwiązaniami dla Twojej firmy. Także ta. Sam/a musisz dopasować metody, kanały, komunikację, produkty. Bo Ty wiesz jaka Twoja firma ma być. Ty wybierasz.

Pytaj, miej wątpliwości, dowiaduj się, podważaj.

I wyślij w końcu tego neuronowego ziomka na porządne ćwiczenia. 

***

Na koniec mam dla Ciebie małą zagadkę. Ci, którzy są ze mną na Instagramie poznali ją wcześniej, ale może jeszcze nie miałeś/aś okazji się sprawdzić. Jaka jest Twoja odpowiedź?

Photo by davisco on Unsplash

Leave a Reply