Na czym polega prawo dwóch stóp i dlaczego je znasz, ale wciąż nie stosujesz

Ja wiem, że oczywiste prawdy są wszędzie wokół nas i naprawdę, uwierzcie mi, żodyn ze mnie kołcz. ŻODYN. Ale może właśnie dlatego, że jestem gdzieś obok tych prawd objawionych i patrzę na nie z lekkim uśmiechem, czasem jedna z nich trafi mnie mocniej niż innych i zrobi w mózgu spustoszenie niczym strzała amora trafiająca w serce romantyka. Intelektualny Big Bang na zamówienie. Tylko że w tym wypadku będzie też trochę o emocjach. Ale znacie mnie – tylko trochę.

Poszłam na warsztat prowadzony w formacie, którego wcześniej nie znałam – Open Space Technology. Wam też to nic nie mówi? Witajcie w domu. Ja też nie wiedziałam o chodzi. Na szczęście był tam człowiek, który się znał. O samej formule pewnie jeszcze napiszę, ale dziś chciałam pogadać tylko o jednym jej elemencie. O Prawie Dwóch Stóp.

Prawo Dwóch Stóp mówi o tym, że możesz wziąć swoje stopy tam gdzie chcesz być. To są Twoje nogi i tylko Ty nimi zarządzasz.

<wybuch, inspiracja, confetti>

Serio, to tyle. Ja wiem jak to brzmi. Naprawdę. Masz dwie nogi, możesz je wziąć gdzie chcesz, dej mi tego więcej, żeby było z czego się śmiać. Ale jeśli się temu przyjrzeć…

  • Jak często jesteś w sytuacji, a której wcale nie chcesz być?
  • Jak często podczas wykładu myślisz sobie – nie, to jednak nie dla mnie, ale zostajesz?
  • Ile razy mieliśmy rozmowy, które #nikogo i kompletnie nic nam nie dawały, ale staliśmy i słuchaliśmy?
  • Ile razy uczestniczyliśmy w spotkaniach, które były totalnie niekonstruktywne i nie przynosiły żadnych efektów?

No właśnie. Znacie to dobrze, już mnie tu nie oszukujcie, że nie. Robimy tyle rzeczy, których nie chcemy, które nas nie rozwijają, które nas nudzą. A wystarczy tylko pomyśleć – przecież mogę użyć stóp! I zrobić tak, żeby wzięły mnie tam, gdzie chcę być. Trzeba tylko podjąć decyzję i wziąć za nią odpowiedzialność.

Podczas warsztatu dostaliśmy taką możliwość – jeśli w dowolnym momencie poczuliśmy, że praca w grupach nas nie rozwija, że mamy ochotę na kawę albo cała ta impreza to jest bardzo fajna, ale my mamy ochotę na spacer – droga wolna. I powiem Wam, że rozpoczynanie warsztatów w takim duchu dobrowolności i „wcale nie musisz tu być jeśli tego nie czujesz” była naprawdę otwierająca.

Bo prawo dwóch stóp daje nam prawo właśnie do tego, by w pracy w grupie po prostu wyjść, bez tłumaczenia się. Jeśli czujemy, że nic już nie wniesiemy do dyskusji, jeśli zajmuje nas inny temat lub ktoś w sposób, który nam nie odpowiada, zaczyna dominować nad zespołem, zmieniamy swoją lokalizację. I próbujemy w innym miejscu.

Zastanawiam się czemu nie stosujemy tego prawa w naszej codzienności i myślę sobie, że po prostu o nim zapominamy. Skoro już gdzieś jestem, to zostanę, to już wysiedzę, to poczekam do końca. Może czasem też jest tak, że nie możemy inaczej – to też jest do przemyślenia. Czy podoba mi się to, że rezygnuję z tego prawa? Jak to zwykle bywa w takich kwestiach – mam więcej pytań niż odpowiedzi.

Jest 15:00 a ja jestem w pociągu do Warszawy. Konferencja w Krakowie trwa, ale nie byłam już w stanie z niej korzystać, przyswoić kolejnych informacji, porozmawiać z jeszcze jedną osobą. Koniec gromadzenia danych. Czas wracać do domu.

 

 

Tekst napisałam po warsztatach Innovation Mixer w formacie Open Space Technology by Connect & Scale Up organizowanych przez PARP.

Photo by Brxxto on Unsplash

Leave a Reply